Tadeusz Wojciechowski

 

Witam na moich stronach.

Do niedawna, nikt jeszcze nie wiedział, co to jest blog i czemu ma on służyć. Osoby, które kiedyś pisały pamiętnik w wersji papierowej, nie marzyły nawet, że kiedyś będą mogły to zapisać na komputerze i będą mogły podzielić się swoimi przemyśleniami z innymi ludźmi.

W blogu pisanym przeze mnie można znaleźć informacje z każdej dziedziny życia, napisane pod wpływem impulsu. Główną zaletą blogów jest wymiana opinii na interesujący nas w danym momencie temat. Przy indywidualnym blogu prezentuję własne opinie do dyskusji dla innych.

Rok pandemii, a my nadal błądzimy. Czy wnioski z ostatnich wydarzeń epidemicznych tak trudno wyciągnąć?

Nie chcę dyskutować z lekarzami, wirusologami słowem ludźmi zawodowo zajmującymi się pandemią. Nie potrafię tylko zrozumieć scentralizowanej polityki kilku facetów, którzy przypisują sobie prawa decydowania o losie milionów. Nikt ich nie wybrał w sposób demokratyczny na przedstawicieli ludzi. Zostali przyniesieni w "walizce" przez polityków i przyznano im prawa. Czy są fachowcami? Śmiem wątpić. Czyny o tym nie świadczą.

Zamykamy - otwieramy - znowu zamykamy

Każdy śmiertelnik myślący obserwuje odbijanie się od niejednej ściany naszych rządzących. Każdy, kto spojrzy perspektywicznie lub wstecz, przeanalizuje decyzję tzw. rady przy Premierze, zauważy, że jej działania nie mają pierwiastka prawdopodobieństwa, planu perspektywicznego, długofalowego działania. Mam wrażenie, że poczynania są cały czas motywowane politycznie, pijarowo. Czy mam rację? Przedstawię swoje argumenty poniżej.

1Zamykamy cały kraj, gdy choruje 120 osób i umiera kilka. I słusznie. Wszyscy zastanawiają się jaki cudowny lek motywacyjny mają rządzący, że ludzie tak karnie stosują się wiosną 2020r. do reżimu. I słusznie, to przynosi rezultaty, Polska prawie suchą nogą przechodzi przez tak zwaną pierwszą falę epidemii. I co się dzieje? Staje Premier - wygraliśmy z zarazą, krzyczy i zachęca do łamania reżimu, sieje propagandę sukcesu. Staje Prezydent - chodźcie na wybory, krzyczy i zachęca do łamania reżimu. Efekt? Wzrost nagły zachorowania do kilkuset, a następnie do kilku tysięcy dziennie i setki umierających. Czy polityka, pijar wygrał, czy wygrał koronawirus? Co robią decydenci? Walczą o stołki między sobą i wszystko co rozsądne, co wzywa do działania na rzecz ludzi, nazywają lewactwem.

2Fachowcy mówili - ludzie po wakacjach powrócą z wojaży po świecie, z wczasów, obozów, koloni, itp. Testujmy ich i izolujmy, aby się nie zarażali inni od nich. Przedłużmy o dwa - trzy tygodnie wakacje, aby wśród młodzieży nie było bezobjawowych zakażeń i przenoszenia na dorosłych epidemii. Nie wracamy do normalności, gospodarka nie wytrzyma. Testujemy tylko objawowych. Efekt - ponad 20 tys. zachorowań dziennie w październiku, listopadzie i tysiące zmarłych. Zamykamy co nieco, może zatrzymamy wirusa. Czy polityka była słuszna? Czy decyzje były dobre? A może rady sierpniowe były słuszne? Co robią decydenci? Walczą z opozycją.

3Pojawiły się warianty koronawirusa. Szczególnie groźna mutacja tzw. brytyjska. Szybko się zarażamy i ciężko chorujemy, a co najgorsze umieramy. Mamy święta Bożego Narodzenia. Dziesiątki tysięcy Polaków wraca z kolebki zmutowanego wirusa - Anglii - do naszego kraju. Mają prawo, ale nikt ich nie bada, nikt ich nie izoluje. Efekt? Po kilku tygodniach jesteśmy na czele światowego rankingu umieralności na covid. A co robią decydenci? Walczą z opozycją.

4Wybudowaliśmy za ogromne miliony szpitale tymczasowe w miejscach, gdzie kiedyś trzeba będzie je rozebrać (za kolejne miliony), bo te miejsca są przeznaczone do innych celów. Tymczasem dziesiątki niedokończonych inwestycji lokalnych medycznych (szpitale, uzdrowiska, sanatoria i inne ośrodki rehabilitacyjne) stoją niedokończone ze względu na brak pieniędzy. Wybudowaliśmy i słusznie te tymczasowe szpitale, cel - odciążą szpitale, które zawiesiły wiele swoich normalnych zabiegów, badań. Cel szczytny, działanie właściwe, ale nie ma tam kto pracować, stoją miesiącami puste. Czy to przewidziano? Ale feta, pijar przed kamerami się odbył. Wielkie otwarcia, pokazówki. Teraz w szczycie pandemii decyzja. Zaniechać zabiegi i skierować "na siłę" lekarzy do szpitali tymczasowych. Nie myślano o tym kiedy je budowano? Przecież one muszą teraz działać za wszelką cenę, musimy mieć sukces i zagrać na nosie opozycji. Pijar, polityka. Pandemia trwa, a politycy się kłócą. Zamykać nie zamykać, otwierać nie otwierać. Bzdury! Tylko jakim kosztem.

5Na czym polega odbijanie się od ściany? Zamykamy - lookdown - sukces, wygraliśmy, robimy wybory, a ludzie umierają. Tworzymy strefy - zielona, żółta, czerwona - zamykamy, otwieramy, a ludzie umierają. 15 osób na metr kwadratowy, połowa sali, 1 osoba na 5 metrów, itp. , a ludzie umierają. Do muzeum nie wolno, ale do kościoła tak, tam kilka - kilkanaście zwiedzających osób na dzień, tutaj owszem limit, którego nikt się nie trzyma, a jak ktoś zgłosi do wróg, grzesznik, donosiciel - a ludzie umierają. Do lasu nie wolno jak było 120 zakażeń, a nie już wolno przy 25 tys., a ludzie umierają. I tłumaczenie rządzących. Nikt jeszcze nie mierzył się z taką epidemią, uczymy się z nią walczyć, tylko nasuwa się pytanie - jak długo można się uczyć, jak długo można odbijać się od ściany, bo ludzie umierają.

Słucham po raz już nie wiem który komunikatów rządowych i cały czas nie mogę się nadziwić ich optymizmowi, ich głoszonych sukcesów. Oni nawet jak mówią o śmierci to jakby to była tylko statystyka. Powerpoint, słupki, wykresy, kolorowe plamy, liczby, to mam wrażenie jest najważniejsze. Panowie - ja i wielu innych ludzi nie chce patrzeć na wasze słupki i wykresy, chcielibyśmy usłyszeć tylko jedno. Nikt dzisiaj na covid nie umarł, bez liczb.

Jak walczyć z covidem, czy istnieje dobry sposób?

Każdy śmiertelnik myślący obserwuje obijanie się od ściany do ściany przez rządzących. Każdy zdaje sobie sprawę, że nie jest łatwe rządzenie w tak trudnym czasie. Widać to w wielu innych krajach. Moim zdaniem recepty są. Azjaci pokazali. Może nie na nagłe wyleczenie kraju, ale przynajmniej na kontrolowanie zachorowań.

Mądrzy ludzie muszą zarządzać walką z pandemią, a nie politycy. Dopóki interes polityczny będzie ważniejszy od ludzi, dopóty nigdy nie będzie rozsądku w walce z epidemią. Nie centralne sterowanie, ale powiatowe, gminne. Tam wiedzą kto jest chory, co trzeba zamknąć, co otworzyć. Gdzie jest medycyna prywatna? Są kliniki z lekarzami, oni też potrafią leczyć. Może zapłacić im, a nie otwierać i utrzymywać przez miesiące puste, zapasowe szpitale? Konsekwencja - zamykamy, to zamykamy, nawet kraj, województwo, powiat. Policja pilnuje stref, a nie walczy z kobietami. Puszczamy tylko zdrowych do kraju, przecież to ludzie przenoszą wirusa.

Informacja do każdego - to sukces. Nie propaganda sukcesu, ale rzetelna informacja i racjonalne decyzje społeczne. Nie może być tak, że hotel zamknięty a kasyno otwarte. Nie może być tak, że muzeum zamknięte, a w kościele hulaj dusza. Panowie decydenci - konsekwencja i racjonalność.

Na koniec coś dobrego, co zrobili nasi decydenci. Brawo za to, że nie daliście się oszukać negatywnej propagandzie o szczepionce AstraZeneka. Zgadzam się z lekarzami. Skutki szczepienia są o wiele korzystniejsze niż ryzyko powikłań, nota bene wątpliwych. Brawo za nieprzerwanie szczepień, a minus za brak skutecznej walki z antyreklamą na temat szczepień.

MOJE KSIĄŻKI - czasami piszę, a oni wydają

Ludzie wierzą w przeznaczenie. Cudowne jest jak jakaś niewidzialna ręka kierując naszym losem splata go z najpiękniejszym uczuciem jakie człowiek może dać drugiemu człowiekowi – z miłością. O takiej cudownej miłości opowiada niniejsza powieść. Dwoje już nie młodych osób po tragicznych przeżyciach w młodości, spotykają się i dają sobie prawdziwe szczęście. Ich życie i miłość jednak nie jest usłane różami. Muszą przezwyciężyć wiele przeszkód, aby być razem. Cud miłości to zwierzenia Adama, głównego bohatera powieści, który przy łóżku umierającej, najukochańszej żony, opowiada o swoich najcudowniejszych latach życia młodemu literatowi, który w przyszłości ma zostać mężem córki, będącej jednym z ważnych ogniw ich związku od samego początku.

CUD MIŁOŚCI  wydawnictwo: Evanart

Jeżeli wstąpiłeś do gangu, jeżeli nazywają cię „kibolem”, jeżeli należysz do przestępczego świata, to nie myśl, że tak łatwo zerwiesz z przeszłością. „Ministrant diabła” jest książką opowiadającą o młodym mężczyźnie, który chce skończyć z przestępczym życiem. Okazuje się, że nie jest łatwo wyrwać korzenie ze środowiska, w którym dorastało się i żyło przez wiele lat. Tomek – główny bohater, przeżywa wielką wewnętrzną przemianę po tym, jak ginie niewinna kobieta, a on trafia na kilka lat do więzienia. Po odpokutowaniu winy ucieka od dawnego świata. Zaszywając się na odludziu, daleko od cywilizacji, postanawia zamazać swoje młodzieńcze winy, chce żyć dla ludzi. Spotyka prawdziwą, wielką miłość. Dzięki niej staje się innym człowiekiem, poznaje inny świat i umacnia się w swoim postanowieniu zmiany. Jednak macki świata przestępczego oplatają go i nie pozwalają tak łatwo zerwać z dawnymi współtowarzyszami. Tomek musi walczyć ze swoimi kumplami z gangu, a walka kończy się tragicznie – bezsensowną śmiercią. Książka opowiada o miłości, wielkim poświęceniu, walce o przetrwanie, a przede wszystkim o wielkiej przemianie, jakiej dokonał młody chłopak w swoim życiu. Jest relacją dorosłego mężczyzny, który postanawia udowodnić, że młode pokolenie można ratować nie poprzez stawianie im zakazów, nakazów, często bzdurnych norm, ale poprzez miłość, zrozumienie i wskazywanie sensu życia.

MINISTRANT DIABŁA  Wydawnictwo: Papierowy Motyl

To biografia mojego przyjaciela księdza Edwarda Domańskiego. Pozycja ta skierowana jest do wszystkich, którzy znali księdza, a jest to postać nietuzinkowa. Niestety ksiądz Domański zmarł 17 maja 2012 r. Tym bardziej warto zapoznać się z jego ciekawym życiorysem. W publikacji zawarte są również informacje historyczne z czasów przemiany ustrojowej naszego państwa i roli księży w tym procesie.

50 LAT SŁUŻBY BOGU   wydwnictwo: św. Krzyża Opole

MOTTO PODRÓŻNIKA

Istnieje coś takiego jak zarażenie podróżą i jest to rodzaj choroby w gruncie rzeczy nieuleczalnej

Ryszard Kapuściński
„Podróże z Herodotem”

Za dwadzieścia lat bardziej będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj, śnij, odkrywaj

Mark Twain
pisarz

Podróże mają magiczną moc uzdrawiania duszy i zdecydowanie pomagają zdystansować się do problemów dnia codziennego. Nie rozwiązują ich bezpośrednio, jednak pomagają przewartościować i spojrzeć na nie jakby z drugiego brzegu rzeki.

Martyna Wojciechowska
podróżniczka

Głubczyce, Poland

+48 000 000 000