




Od dziecka moją pasją były podróże. Odkąd pamiętam to całe wakacje spędzałem poza domem. W młodości, jak byłem na wakacjach tydzień w domu, to uważałem, że były one kiepskie. W dawnych czasach wakacyjną rozrywką były kolonie, obozy, rajdy piesze, ale też wypady towarzyskie. Te wszystkie formy nie były mi obce. Byłem też zapalonym żeglarzem. Mazury przepłynąłem wzdłuż i w szerz. Pływałem po Bałtyku, nawet w strefach wtedy zakazanych, jak Danii czy Szwecji. W latach 80 nie można było posiadać paszportu w domu, a granice dla Polaków w większości były zamknięte. Ale były otwarte dla nas granice państw socjalistycznych. Skorzystałem z tego. Spędziłem miesiąc w Moskwie, miesiąc w Pradze, byłem dwa tygodnie w Poczdamie i Berlinie wtedy NRD. Dotarłem też do Budapesztu i Bratysławy. W 1986 roku udało mi się załatwić wizę do Niemiec zachodnich i Belgii. Popłynęliśmy tam w rejs. Przeżyłem szok, jak zobaczyłem co to zachód. Wszystko się zmieniło w latach dziewięćdziesiątych, a szczególnie,gdy weszliśmy do Unii Europejskiej w latach dwutysięcznych. Mieliśmy paszporty w domu i granice się zaczęły otwierać. Rozpoczęła się dla mnie era wyjazdów "na zachód" i południe Europy. I trwa do dnia dzisiejszego. Odwiedziłem prawie wszystkie państwa Europejskie. Nie byłem tylko w Mołdawii, na Malcie, Cyprze, w Albanii i Szwajcarii. Jak widzicie niedużo mi zostało. Byłem też w Azji i Afryce. Do Azji zaliczam Turcję, bo byłem w jej obu częściach - europejskiej i azjatyckiej, zaliczam Izrael i Palestynę. Afryka to oczywiście Egipt, gdzie spędziłem dwa tygodnie.
Jeżdżę na rowerze. Według mnie dużo jeżdżę (ok. 7000km rocznie), chociaż dużo, to pojęcie względne w porównaniu z zawodowcami, którym do pięt nie dorastam. Nie jestem zawodowcem, a mówiąc dużo, mam na myśli w czasie sprzyjających warunków atmosferycznych i czasu wolnego od pracy zawodowej. To moja jedna z pasji. Mam za zobą już kilkanaście długich wypraw rowerowych. Siadam na rower i jadę tyle ile mi się chce, zwiedzam co chcę, zatrzymuję się ile razy chcę, bo czas dla mnie nie ma znaczenia. Chociaż muszę przyznać się, że czasami planuję noclegi i wtedy muszę tam dojechać.
Polskę zwiedzam cały czas i jestem pełen podziwu, jak się zmieniają miejsca, które widziałem np: 30 lat temu. Polska jest piękna i nadal nieodkryta przez mnie mimo tego, że co roku jestem w kilku miejscach naszego pięknego kraju.
Muszę dodać, że z zawodu jestem nauczycielem i daje mi to okazję do corocznych, tylko wakacyjnych dłuższych wyjazdów. Ferie zimowe spędzam zawsze z rodziną, czasami też poza domem. Oczywiście wyprawy związane są zawsze z kasą i warunkami rodzinnymi. Jak na razie od kilkunastu lat nie mam z tym problemu i udało mi się naprawdę dosyć sporo zwiedzić. Na kolejnych stronach możecie co nie co przeczytać i oglądać. Tak na koniec. Najbardziej dla mnie emocjonujące, pełne przeżyć i naprawdę pasjonujące jest zwiedzanie świata rowerem. Kto tego nie doświadczył niech żałuje.