Szczęście to jedyna rzecz, 
która się mnoży, jeśli się ją dzieli  

Życie zna tylko jeden cud - miłość

Szlaki rowerowe Wielkopolski

Trzy dni w miniony (2016r.) weekend, jeżdżąc rowerem po wielkopolskich szlakach, spędziliśmy razem z żoną. Mieliśmy w naszej wyprawie dwa cele. Po pierwsze przejechać Piastowską Trasą Rowerową, po drugie, odwiedzić najpiękniejsze zabytki i zakątki przyrodnicze okolic Poznania. Było cudownie. Przede wszystkim pogoda – idealna do jazdy, ani gorąco, ani zimno. Zaczęliśmy w sobotni poranek od zwiedzania starego miasta w Poznaniu. Spotkał nas tylko jeden zawód. Chcieliśmy zwiedzić zamek książęcy, ale niestety był nieczynny. Poznań jest piękny. Co warto zobaczyć: starówkę z koziołkami na ratuszu, Farę, ostrów tumski z katedrą i muzeum archidiecezji, Maltę z atrakcyjnym zoo, palmiarnię i oczywiście targi, jeżeli są wystawy, a są bardzo często. Po Poznaniu rowerem jeździ się bardzo dobrze. Większa część miasta ma ścieżki rowerowe lub szerokie chodniki.

Po zawiedzeniu najważniejszych zabytków ruszyliśmy na szlak piastowski. Zaczyna się on na Malcie i biegnie bezdrożami obok Swarzędza w stronę Pobiedziska. Trasa jest bardzo urozmaicona. Od pięknych tras asfaltowych do bezsensownych ścieżek piaskowych, gdzie musieliśmy pchać rowery, bo nie można było jechać. W Pobiedziskach przekroczyliśmy główną trasę prowadzącą do Gniezna i udaliśmy się w kierunku pól lednickich, gdzie jest słynna ryba i odbywają się tam zloty młodzieży. Okrążając jezioro Lednickie nie sposób odwiedzić Ostrowa Lednickiego, gdzie historia przenosi nas do początków naszego państwa. Warto tam popłynąć na wyspę, gdzie są ruiny pierwszych osadników. Oczywiście nie sposób ominąć muzeum początków państwa polskiego. Stamtąd już tylko ok. 20 km i byliśmy w Gnieźnie. Jeszcze tego samego dnia zwiedziliśmy Katedrę Gnieźnieńską z jej słynnymi drzwiami oraz relikwiami św. Wojciecha. Potem nocleg w hotelu, który bardzo polecamy. Hotel Pietrak, bo o nim mowa, znajduje się w samym centrum, przy głównej ulicy. Chociaż na ogół drogi, ale często wystawia w internecie promocje i właśnie z takiej skorzystałem. Co nas zachwyciło? Śniadanie – super, obfite, urozmaicone, praktycznie takie o jakim się marzy.

Gniezno – to głównie wzgórze katedralne. Są tam wspaniałe zabytki, muzeum diecezjalne oraz pozostałości po zamku gnieźnieńskim. Potem sam rynek z zabudowaniami i oczywiście muzeum początków państwa. Zajęło nam to prawie dwie godziny. Mieliśmy daleką drogę. Kolejny nocleg mieliśmy zaplanowany pięć kilometrów za Kórnikiem, czyli ok 80 km od Gniezna. Miej więcej w połowie drogi zwiedziliśmy Giecz, a właściwie wzgórze gdzie jest muzeum, z zabytkowym, drewnianym kościółkiem oraz ruinami dawnej osady. Potem Tulce z niesamowity kościołem, którego tego typu konstrukcje widziałem po raz pierwszy w życiu. Warto zobaczyć. Około szesnastej zajechaliśmy do Kórnika. Sam zamek już zwiedzałem kilka razy, dlatego po obiedzie zwiedziliśmy tylko arboretum przyzamkowe z kwitnącymi azaliami. Wieczorem zawitaliśmy do dworka biesiadnego w Radowicach. Należało nam się dużo odpoczynku i udało nam się, otrzymaliśmy wspaniały pokój.

Ostatniego dnia wczesnym rankiem, po dosyć dobrym śniadaniu, ruszyliśmy w kierunku Rogalina. Tam pałac Raczyńskich ich mauzoleum i park ze słynnymi dębami o wdzięcznych imionach: Lech, Rus i Czech. Stamtąd pojechaliśmy do Wielkopolskiego Parku Narodowego, gdzie w miejscowości Jeziory zwiedziliśmy muzeum etnograficzne parku. Jest bardzo ciekawe. To był ostatni punkt naszej wyprawy. Wróciliśmy ścieżkami parku, przez Komorniki, Luboń do Poznania. Nasza trasa liczyła 190 km. Jej walorami jest bezpieczeństwo. Nie mieliśmy dróg o dużym natężeniu ruchu, a drogi asfaltowe biegły głównie przez małe miejscowości, gdzie samochód przejeżdżał bardzo rzadko. Polecamy Wielkopolskę wszystkim rowerowym turystom. 

Super User