Szczęście to jedyna rzecz, 
która się mnoży, jeśli się ją dzieli  

Życie zna tylko jeden cud - miłość

O mnie

Kocham życie!

Codziennie dziękuję Bogu za szczęście,

Codziennie proszę go o jeszcze!

Urodziłem się w 1963 roku w małej miejscowości na południu Polski – w Głubczycach. Tam też ukończyłem ośmioklasową szkołę podstawową i pięcioletnią szkołą średnią. Nauka nie stwarzała mi większych problemów, śmiem nawet twierdzić, że niektórzy zaliczali mnie do grona uczniów zdolnych. Bez problemu zdałem maturę, a otrzymując z przedmiotów ścisłych najwyższą ocenę zostałem zwolniony z egzaminów ustnych. Moje zdolności objawiły się na studiach, które rozpocząłem w roku 1983. Studiowałem na kierunku nauczycielskim w dawnej Wyższej Szkole Pedagogicznej, a obecnie Uniwersytecie Opolskim. O swoich zdolnościach mogłem się utwierdzić, kiedy wprowadzono stypendium naukowe. Bez problemu je otrzymałem, osiągając bardzo dobre wyniki w nauce. Studia ukończyłem w roku 1988 i w tym samym roku podjąłem pracę. Rok 1988 był najważniejszym w moim życiu. Ukończone studia, pierwsza praca, również mój ślub. 11 czerwca 1988 roku powiedziałem sakramentalne TAK mojej jedynej żonie – Urszuli. To był krok, którego nigdy nie żałowałem i nie żałuję do dnia dzisiejszego. Doczekaliśmy się dwójki wspaniałych dzieci: Kasi i Wojtka.

Żyjemy marzeniami, które powinniśmy spełniać 

dssssOdkąd pamiętam chciałem podróżować. W latach młodzieńczych moją pasją było żeglarstwo. Zdobywałem szlify żeglarskie na jeziorach i na morzu. Szkoliłem młodych adeptów żeglarstwa. Niestety moja żona nie podzielała tej pasji i dla niej (ale bez żalu) porzuciłem swoje zainteresowania żeglarskie (chociaż czasami marzę o łopoczących na wietrze żaglach, o morskim wietrze wiejącym w twarz, o ciszy jaką daje samotność na morzu).

Śmiało mogę siebie nazwać pasjonatem - podróżnikiem. Zwiedziłem w ciągu mojego życia ponad trzydzieści krajów świata. Zwiedzałem kraje europejskie, azjatyckie i afrykańskie. Ta pasja mam nadzieję nigdy nie minie, gdyż znalazłem sojusznika. Moja żona  „połknęła bakcyla” podróżowania i towarzyszy mi prawie we wszystkich wyjazdach.

Kilka lat temu odkryłem kolejną pasję. Pisarstwo. Stało się to bardzo prozaicznie. Mój świętej pamięci przyjaciel ksiądz Edward poprosił o napisanie mu kazania na rekolekcje dla księży. O dziwo tekst poszedł mi bardzo sprawnie, mimo tego, że skierowany był do specyficznego grona odbiorców, a wielu księży było nim zachwyconych. Kolejną publikacją, która została wydana w wydawnictwie św. Krzyża w Opolu był opracowany informator o wsi Ściborzyce Małe (koło Głubczyc) ze szczególnym uwzględnieniem 400-lecia historii kościoła na tym terenie. Idąc za ciosem zgromadziłem materiały biograficzne i opracowałem ciekawą biografię mojego przyjaciela ks. Edwarda Domańskiego. Publikacja ujrzała światło dzienne z okazji jego pięćdziesięciolecia kapłaństwa. Została przyjęta z dużą aprobatą lokalnego społeczeństwa.ksa

Lubię czytać. Czytam różnego rodzaju książki - popularnonaukowe, książki historyczne i obyczajowe, kryminały, horrory, aż po romanse. Czytamy często na zamianę z żoną. Patrząc z jaką pasją moja Ula pochlania kolejne tomy zakupionych powieści, postanowiłem dla niej napisać książkę. Pragnąłem jej dostarczyć tego co lubi - trochę romansu, trochę sensacji, trochę łez i wesołości. Napisałem pierwszą powieść pod tytułem „Cud miłości”, którą żona pochłonęła błyskawicznie, nie wiedząc nawet, że jest moja. Otrzymałem pochlebne recenzje z jej ust. Tak zaczęła się rozwijać pasja, którą pragnę kontynuować - powieściopisarstwo. 

A teraz? Teraz jeżdżę rowerem. Dla zdrowia, ale również z innego powodu. Nie potrafię usiedzieć w jednym miejscu. Wakacyjne wyjazdy to za mało. Korzystam z każdej wolnej chwili, siadam na swój rower i to bez względu na pogodę i ruszam przed siebie. Robię 70 - 100 km i szczęśliwy wracam do domu. Spełniam nadal swoją pasję. Cieszę się, że moja żona również mi towarzyszy. Razem wybieramy się na dłuższe wyprawy weekendowe lub wakacyjne (np: szlakiem orlich gniazd, wzdłuż Wisły) lub po prostu jedziemy po ścieżkach rowerowych naszej okolicy ciesząc się sobą i naturą. Zdobywam fdsaszereg trofeów kolarskich. Jest to mój cel. Daje mi to większą motywację do podróżowania. 

A na co dzień

Nie można spełniać marzeń bez chociaż minimalnych środków finansowych. Trzeba pracować. Zaraz po ukończeniu studiów w 1988 roku zacząłem pracować jako nauczyciel. Pracuję do dnia dzisiejszego. Od 1992 roku pełnię też funkcję dyrektora szkoły. Super zawód. Można się spełnić. Najbardziej jednak denerwuje brak stabilizacji. Co Rząd to zamiany i tak od 1999 roku, kiedy mieliśmy pierwszą poważną reformę. Kiedy to się skończy? Mamy następne Rządy i kolejna reforma...  

Super User