HOT-INFO

Głubczyce,
Polska

Kiedyś spróbowałem i nie mogę przestać. To jest moja pasja. Zapraszam na relację z moich krótkich "wypadów" i dłuższych wypraw!

Ja i mój rower

Kilka słów o mnie. Nie wiem czy to coś ciekawego, ale przecież jesteście na mojej stronie, grzecznie jest się przedstawić - zapraszam!

Coś o mnie Button

Lubię robić zdjęcia. Od dawna jeżdżę wszędzie z aparatem, a co ciekawego uwieczniłem? Zobaczcie sami.

Moje fotografowanie

Piszę. Głównie dla żony, ale niektóre moje książki zostały już wydane. Może moja twórczość kogoś zaciekawi? - zachęcam...

Moja twórczość

Trochę świata zwiedziłem. Prawie całą Europę, trochę Afryki i Azji. Jak chcecie skorzystać z moich doświadczeń - zapraszam!

Podróże

Mój blog. Od czasu do czasu mam ochotę coś napisać. Przeważnie dotyczy to aktualnych wydarzeń w moim życiu. Czy to ciekawe? - Sami ocenicie.

Mój blog
Super User
Kategoria:

lanzaroteWyprawa na hiszpańską wyspę Lanzarote należącą do archipelagu wysp kanaryjskim odbyła się we wrześniu 2012 roku. Lądowaliśmy razem z żoną wcześnie rano. Było pochmurne niebo i wyspę dopiero zobaczyliśmy będą kilkaset metrów nad nią. Wynurzyła się nagle. Ciemna, ponura, niewielkich rozmiarów. Sprawiała niemiłe wrażenie. Jakie było to złudne.  

Jest to wyspa pochodzenia wulkanicznego, położona na Oceanie Atlantyckim ok. 125 km od wybrzeży Maroka i 1000 km od Półwyspu Iberyjskiego.  

Lanzarote jest wyspą wysuniętą najbardziej na północ i wschód w archipelagu wysp kanaryjskich. Często nazywana jest "wyspą wulkanów". Jej powierzchnia w większości utworzona jest przez lawę wulkaniczną. Ostatni wybuch wulkanu miał miejsce w 1824 roku.

Zamieszkaliśmy w czterogwiazdkowym hotelu Vilege w mieście Puerto del Carmen. Jakie odmienne wrażenie mieliśmy po wyjściu pierwszego na spacer. Razem z żoną wyrażaliśmy pełne podziwu okrzyki. Wyspa okazała się wspaniała.

Zwiedziliśmy całą wyspę. Można tam jeździć na własną rękę wypożyczając samochód, nie jest to takie drogie, ale my skorzystaliśmy z możliwości zorganizowanej wycieczki z polskim przewodnikiem. Taką formę polecam. Na wyspie mieszka kilku polskich przewodników i świetnie opowiadają historię wyspy, pokazują miejsca najbardziej godne zwiedzenia. Koszt takiej wyprawy to z wyżywienie około 65 euro od osoby.

Warto zobaczyć:

Przede wszystkim park narodowy Tymamfaja. Podróż przez obszary El Diablo pozostawiają we wszystkich obromne wrażenie. Góry ognia – liczne kratery wulkaniczne, dziesiątki kilometrów zastygłej pustyni z lawy, oraz pystynie z pyłem wulkanicznym przypominają karjobraz marsjański. Tam musicie pojechać. Warto zobaczyć miejscowość El Golfo, gdzie jest niesamowita laguna, Jameos del Agua – niesamowity korytarz powstały po przejściu lawy, ze wspaniałą laguną gdzie można zobaczyć jedyne na świecie kraby albinosy, które żyją głęboko w oceanie, a tam macie je na wyciągnięcie ręki. Warto pojechać w region La Garia i obejrzeć jak uprawia się winorośla oraz zdegustować wino, niesamowite widoki. Ktoś kto jest na Lanzarote nie może nie być w ogrodzie kaktusów (Jardín de Cactus). W olbrzymiej niecce główny „architekt”, pisarz Cesara Manrique'a., który osiadła na tej wyspie i miał niesamowity wpływ na wygląd i zachowanie naturalnego wyglądu wyspy, zebrał w jednym miejscu około 800 gatunków kaktusów z całego świata. Niektóre robią wrażenie. Dzięki niemu też zachował się pierwotny charakter wyspy, a najbardziej urokliwe zakątki wyspy objęte zostały ochroną. Ktoś kto jest na wyspie powinien zobaczyć stolicę Arracife i jedyny wybudowany tam wieżowiec – hotel. Z ostatniego piętra są niesamowite widoki. W niedzielę warto odwiedzić największe targowisko w mieście Costa Teguise. Warto bo tam kupicie to samo co jest w sklepach, ale o wiele taniej. Tam można zapoznać się z rękodziełem tutejszych mieszkańców, posłuchać śpiewających tubylców, albo obejrzeć walki podobne do sumo.

Jednym z atrakcji są również jedyne z piaskiem plaże w miejscowości Playa Blanca. Plaże te noszą nazwę El Papagayo. Inną atrakcją organizowaną w miejscowości Puerto Calero są rejsy łodzią podwodną. Skorzystaliśmy z tej atrakcji i przeżyliśmy jedyną okazję zejścia około 40 m pod powierzchnię oceanu.