HOT-INFO

Głubczyce,
Polska

Kiedyś spróbowałem i nie mogę przestać. To jest moja pasja. Zapraszam na relację z moich krótkich "wypadów" i dłuższych wypraw!

Ja i mój rower

Kilka słów o mnie. Nie wiem czy to coś ciekawego, ale przecież jesteście na mojej stronie, grzecznie jest się przedstawić - zapraszam!

Coś o mnie Button

Lubię robić zdjęcia. Od dawna jeżdżę wszędzie z aparatem, a co ciekawego uwieczniłem? Zobaczcie sami.

Moje fotografowanie

Piszę. Głównie dla żony, ale niektóre moje książki zostały już wydane. Może moja twórczość kogoś zaciekawi? - zachęcam...

Moja twórczość

Trochę świata zwiedziłem. Prawie całą Europę, trochę Afryki i Azji. Jak chcecie skorzystać z moich doświadczeń - zapraszam!

Podróże

Mój blog. Od czasu do czasu mam ochotę coś napisać. Przeważnie dotyczy to aktualnych wydarzeń w moim życiu. Czy to ciekawe? - Sami ocenicie.

Mój blog
Super User
Kategoria:

Zdawało mi się, że jeżeli żyje się kilkadziesiąt lat, to ma się już ukształtowane pewne pojęcia związane z Państwem, w którym się żyje. No właśnie - ZDAWAŁO MI SIĘ.  To chyba dobre określenie na stan mojej wiedzy, moich przekonań, moich, powiedzmy "utrwalonych" poglądów. Teraz właściwie nie wiem, w jaki kraju żyję. Czy to jeszcze jest POLSKA, ten mój najukochańszy kraj, moja Ojczyzna, ci wspaniali ludzie, rodacy, ten cudowny język i kultura? Czy ja tutaj jeszcze jestem, a może to tylko sen? Patrzę, słucham i przecieram nieustannie oczy. Jedni na drugich krzyczą komuniści. Jedni i drudzy oskarżają się o łamanie prawa. Obydwie zwaśnione strony z przekonaniem twierdzą, że demokracja jest lub jest łamana. Czyżby były już dwie Polski? A ty szary człowieku, człowieku bezpartyjny, człowieku pragnący spokoju, dobrobytu, normalnego dnia codziennego, spokojnego dnia jutrzejszego, starający się kochać rodzinę, bliźniego, jesteś pośrodku, masz rozstrzygnąć, kto jest kto, kto mówi prawdę, kogo słuchać, jaka jest POLSKA. 

Włączam TV. Lecę po kanałach, a mam ich trochę. Po pół godzinie nie wiem jaka jest prawda. Każdy dziennikarz kanału TV mówi o tym samym, a jakby o czymś innym. Co jest? Zastanawiam się. Czy czarne, to nie czarne, a białe, to nie białe? GDZIE JEST PRAWDA???  Mój krzyk zostaje bez echa. Kolejny dzień, kolejne wiadomości i kolejny raz wyłączam telewizor z wewnętrznym krzykiem KTO KŁAMIE!!! Mijają dni, a ja wciąż nic nie wiem...

Jest już po godzinie 1 w nocy. Siedzę i piszę zastanawiając się nad pojęciem państwa demokratycznego. Zastanawiam się, czy dobrze rozumiem znaczenie tego słowa. I kiedy coraz więcej o tym myślę, to stwierdzam, że coraz mniej rozumiem. Zadaję sobie podstawowe pytanie. Czy to co pisał Platon o sprawowaniu władzy przez przedstawicieli ludu, o prawach do swobodnych poglądów, równego prawa dla wszystkich, pluralizmu politycznego, itp. ma dzisiaj takie samo znaczenie dla wszystkich? Nie jestem chyba wielkim odkrywcą, kiedy stwierdzę, że nie.

Zastanówmy się. Mamy obecni dwa potężne obozy w naszym kraju ścierające się bez ustanku. Rząd PiS z dużym poparciem oraz tzw. opozycję, mocno rozdrobnioną, również z dużym poparciem społecznym. Rząd mówi - możecie demonstrować, nikt wam nie broni, jest demokracja, chyba, że wchodzicie na nasz "obsikany" teren (patrz. pałac prezydencji). Wtedy jesteście agresorami, buntownikami, awanturnikami. Zmienimy prawo, żebyście nam nie wchodzili w drogę, przecież robimy to prawie siedem lat i tylko nam można. Uroczystości państwowe, religijne - tylko dla wybranych. Jeden mały transparent KOD-u spowodował lawinę komentarzy. Przyszli prowokatorzy, demonstranci, nie mieli prawa zakłócać uroczystości religijnych. Nie ważne, że było tam aż zielono od sztandarów ONR, że tzw. kodowców był garstka, że stali na zewnątrz kościoła, że nie krzyczeli, nie skandowali - precz... Zostali prowokatorami, a partia ONR patriotami. Rząd mówi słuchamy Polaków, naszych wyborców (słusznie - jak w demokracji) Tylko przyklasknąć, na tym polega demokracja. Jednego nie mogę zrozumieć. Rząd cały czas zapomina, że Polacy to nie tylko tych 3 czy 4 miliony obywateli, którzy głosowali na partię rządzącą. To również pozostała większość - te kilkadziesiąt milionów. Oni krzyczą - nie ruszać Trybunału, nie ruszać spraw aborcji, nie ruszać edukacji, nie zmieniać prawa własności ziemi, nie zmieniać prawa medialnego, nie zabraniać zgromadzeń, nie inwigilować, nie... I co z tego krzyku wychodzi? To wszystko jest polityczne, inspirowane przez wrogów Rządu. Wygodne tłumaczenie, a gdzie demokracja? Nie było demonstracji przeciw słusznej polityce, np: 500+. Nikt nie wychodził na ulice i nie krzyczał - nie chcemy! Rząd mówi - każdy obywatel jest dla nas ważny, ma takie same prawa. I słusznie - to jest demokracja. Co się dzieje? Nagle są równi i równiejsi wobec prawa. Zrobię pana M członkiem rady nadzorczej - nie może być? Prawo mu zabrania? Nie ma wykształcenia, praktyki w zarządzaniu? Nie szkodzi - zmienimy dla pana M prawo, statut organizacji, najlepiej nocą, przecież jest lepszy od niejednego oficera wojskowego, który walczył przeciw niesprawiedliwości ludzkiej na misjach. Oni mają tylko brązowe krzyże za zasługi obronności dla kraju, a pan M już w wieku 26 lat ma złoty. Będą krzyczeć! Kto? Lekceważcie ich, są słabi, my rządzimy. Precz z komuną i wszystkimi aparatczykami reżimu tamtych czasów. STOP. Mamy pana P - prokuratora z tamtych czasów. To precz z komuną oprócz prokuratorów. A co zrobić z ludźmi, którzy byli prostymi pracownikami, którzy urodzili się za szybko i musieli zacząć pracę przed upadkiem komuny. Jak to co? Choćby jeden dzień przepracował, należy do grupy aparatyczyków komunistycznych. Ale oni nic przeciw ludziom nie zdążyli zrobić, tak jak nasz P. Mówię precz z komuną, to precz - odpowiedzialność zbiorowa i nie porównywać ich z naszymi, to gorszy sort. Ale to są Polacy, tacy jak my, którzy odbudowywali nasz kraj - odbudowali Warszawę, Kraków, Łódź i Poznań, budowali kolej, drogi, szkoły, fabryki. To nie ważne - precz z komuną, zabieramy wszystko, to są podludzie. Pani minister nauczyciele demonstrują przeciw reformie. To polityka. Pani minister wszystkie związki, łącznie z naszą Solidarnością proszą o odsunięcie reformy. Niech sobie proszą. Pani minister mamy problem z ekspertami. Wszyscy wybitni twierdzą, że to za szybko, trzeba czasu na dobrą reformę - znajdziemy innych, takich którzy napiszą co będziemy chcieli. A dzieci, rodzice też proszą o odroczenie reformy - oni nie wiedzą czego sami chcą, nie znają się. Pani minister, a o co właściwie chodzi w tej reformie? Obiecałam i tak będzie - to sprawa polityczna.

I jeszcze jedno - zaczynam coraz mniej rozumieć rolę Kościoła w naszym życiu. To jednak jest inny wątek moich przemyśleń. 

Nie rozumiem słowa demokracja. Cały czas myślałem, że to takie proste. Wybieramy przedstawicieli, a oni robią wszystko aby nam żyło się dobrze, spokojnie, dostatnio, przewidywalnie, z miłością do rodziny i bliźniego - każdego bliźniego. Myślałem, że włączę TV i na każdym kanale usłyszę o cudownych relacjach między Polakami, o sukcesach, o rozwoju naszego kraju, o stabilności naszego życia, o rosnącym poczuciu szczęścia z tego, że żyjemy we wspaniałej ojczyźnie, której na imię Polska - jedna Polska.

Jutro (a właściwie na kilka godzin) wstanę, włączę TV i może się obudzę?