Jeżdżę na rowerze

Jeżdżę na rowerze, dużo jeżdżę (np.: 6500km w 2015r, ok. 7000 w 2016r. 5700 w 2017r. 7400 w 2018, itp.), chociaż dużo, to pojęcie względne w porównaniu z zawodowcami, którym do pięt nie dorastam. Nie jestem zawodowcem, a mówiąc dużo, mam na myśli prawie codziennie po trochę. To moja jedna z pasji. Cudowna, pachnąca przyroda, wysiłek wkładany w pokonywanie kilometrów po drogach i bezdrożach, sam ze sobą, ze swoimi myślami, odpoczynek od codzienności, relaks fizyczny i psychiczny, to mnie pociąga kiedy siadam na siodełko i jadę, jadę, aż stwierdzę, że czas wracać do domu. Nie jeżdżę dla rekordów, dla ścigania się, ale tylko i wyłącznie dla zdrowia i przyjemności. Dlatego nie biorę udziału w konkursach typu: zrobiłem Pomorze w 5 dni, przejechałem wschód Polski w tydzień, czy objechałem dookoła nasz kraj w 20 dni. Mogę jechać wzdłuż Pomorza 5 dni, ale również dwa tygodnie. Po prostu siadam na rower i jadę tyle ile mi się chce, zwiedzam co chcę, zatrzymuję się ile razy chcę, bo czas dla mnie nie ma znaczenia, kiedy wybieram się na wyprawy rowerowe. Chociaż muszę przyznać się, że czasami planuję noclegi i wtedy muszę tam dojechać. 

Turystyka rowerowa jest coraz bardziej popularna w naszym kraju. Kiedy przemierzałem szlaki rowerowe, drogi i bezdroża naszej cudownej ojczyzny spotykałem wielu ludzi, którzy myślą tak jak ja i samotnie lub w grupie pokonywali kilometry obcując z pięknem natury i walcząc z własnymi niedoskonałościami. To wspaniałe, że taka forma spędzania wolnego czasu jest coraz bardziej popularna w Polsce, i że rowerowe szlaki są już naprawdę zatłoczone.

W rodzinie nie jestem sam w swojej pasji. Ostatnio staram się mocno, aby moja małżonka połknęła tego samego bakcyla. Różnie z tym bywa. W wakacje 2015r wyjechaliśmy na wspaniałe rowerowe wakacje. Zrobiliśmy wspólnie trasę od gór do morza - wzdłuż Wisły. W roku 2016 udało mi się namówić żonę i zrobiliśmy szlak wzdłuż latarni morskich oraz większość szlaku Green Velo. W kolejny roku przemierzyliśmy szlak wzdłuż Dunaju od jego źródeł w Niemczech do Budapesztu. Na razie na tym koniec, ale myślę, że jeszcze się uda wspólnie wyjechać. Mocno nad tym pracuję.

Jeżdżę też z młodzieżą. Udało mi się zebrać kilkanaście osób w szkole, gdzie pracuję, i już kilka razy razy byliśmy na wojażach po Polsce. Chcą jeszcze. To dobrze.

Zapraszam na wybrane relację z moich wędrówek.