Szczęście to jedyna rzecz, 
która się mnoży, jeśli się ją dzieli  

Życie zna tylko jeden cud - miłość

Ja i rower

DSC02989Jeżdżę na rowerze, dużo jeżdżę (6500km w 2015r i już ok. 7000 w 2016r.), chociaż dużo, to pojęcie względne w porównniu z zawodowcami którym do pięt nie dorastam. Nie jestem zawodowcem, a mówiąc dużo, mam na myśli prawie codziennie, w czasie sprzyjających warunków atmosferycznych i czasu wolnego od pracy zawodowej. To moja jedna z pasji. Cudowna, pachąca przyroda, wysiłek wkładany w pokonywanie setek kilometrów po drogach i bezdrożach, sam na sam ze sobą, ze swoimi myślami, odpoczynek od codzienności, relaks fizyczny i psychiczny, to mnie pociąga kiedy siadam na siodełko rowerowu i jadę przed siebie. Nie jeżdżę dla rekordów, dla ścigania się, ale tylko i wyłącznie dla zdrowia i przyjemności. Dlatego nie biorę udziału w konkursach typu: zdrobiłem Pomorze w 5 dni, przejechałem wschód Polski w tydzień, czy objechałem dookoła nasz kraj w 30 dni. Mogę jechać wzdłuż Pomorza 5 dni, ale również dwa tygodnie. Poprostu siadam na rower i jadę tyle ile mi się chce, zwiedzam co chcę, zatrzymuję się ile razy chcę, bo czas dla mnnie nie ma znaczena, kiedy wybieram się na wyprawy rowerowe. Chociaż muszę przyznać się, że czasami planuję noclegi i wtedy muszę tam dojechać. 

Turystyka rowerowa jest coraz bardziej popularna w naszym kraju. Kiedy w minionym roku przemierzałem szlaki rowerowe, drogi i bezdroża naszej cudownej ojczyzny spotykałem wielu ludzi, którzy myślą tak jak ja i samotnie lub w grupie pokonywali kilometry obcując z pięknem natury i walcząc z własnymi niedoskonałościami. To wspaniałe, że taka forma spędzania wolnego czasu jest coraz bardziej popularna w Polsce, i że rowerowe szlaki są już naprawdę zatłoczone.

W rodzinie nie jestem sam w swojej pasji. Ostatnio staram się mocno, aby moja małżonka połknęła tego samego bakcyla. Chyba się powoli udaje. W wakacje 2015r wyjechaliśmy na wspaniałe rowerowe wakacje. Zrobiliśmy wspólnie trasę od gór do morza - wzdłuż Wisły. W tym roku (2016) udało mi się namówić żonę i zrobiliśmy szlak wzdłuż latarni morskich oraz większość szlaku Green Velo. Myślę, że na tym nie skończymy. Mocno nad tym pracuję.

Jeżdżę też z młodzieżą gimnazjalną. Udało mi się zebrać kilkanaście osób w szkole, gdzie pracuję, i już dwa razy byliśmy na trzydniowych wojażach po Opolszczyźnie. Chcą jeszcze. To dobrze.

Zapraszam na wybrane relację z moich wędrówek. 

[Na zdjęciu: ]Tutaj jestem na szlaku Orlich Gniazd - za mną maczuga Herkulesa i zamek na Piaskowej Skale.

Super User