Szczęście to jedyna rzecz, 
która się mnoży, jeśli się ją dzieli  

Życie zna tylko jeden cud - miłość

Blog

Zdawało mi się, że jeżli żyje się kilkadziesiąt lat, to ma się już ukształtowane pewne pojęcia związane z Państwem, w którym się żyje. No właśnie - ZADAWŁO MI SIĘ.  To chyba dobre określenie na stan mojej wiedzy, moich przekonań, moich, powiedzmy "utrwalonych" poglądów. Teraz właściwie nie wiem, w jaki kraju żyję. Czy to jeszcze jest POLSKA, ten mój najukochańszy kraj, moja Ojczyzna, ci wspaniali ludzie, rodacy, ten cudowny język i kultura? Czy ja tutaj jeszcze jestem, a może to tylko sen? Patrzę, słucham i przecieram nieustannie oczy. Jedni na drugich krzyczą komuniści. Jedni i drudzy oskarżają się o łamanie prawa. Obydwie zwaśnione strony z przekonaniem twierdzą, że demokracja jest lub jest łamana. Czyżby były już dwie Polski? A ty szary człowieku, człowieku bezpartyjny, człowieku pragnący spokoju, dobrobytu, normalnego dnia codziennego, spokojnego dnia jutrzejszego, starający się kochać rodzinę, bliźniego, jesteś pośrodku, masz roztrzygnąć, kto jest kto, kto mówi prawdę, kogo słuchać, jaka jest POLSKA. 

Włączam TV. Lecę po kanałach, a mam ich trochę. Po pół godzinie nie wiem jaka jest prawda. Każdy dziennikarz kanału TV mówi o tym samym, a jakby o czymś innym. Co jest? Zastanawiam się. Czy czarne, to nie czarne, a białe, to nie białe? GDZIE JEST PRAWDA???  Mój krzyk zostaje bez echa. Kolejny dzień, kolejne wiadomości i kolejny raz wyłączam telewizor z wewnętrznym krzykiem KTO KŁAMIE!!! Mijają dni, a ja wciąż nic nie wiem...

Jest już po godzinie 1 w nocy. Siedzę i piszę zastanawiąjąc się nad pojęciem państwa demokratycznego. Zastanawiam się, czy dobrze rozumiem znaczenie tego słowa. I kiedy coraz więcej o tym myśę, to stwierdzam, że coraz mniej rozumiem. Zadaję sobie podstawowe pytanie. Czy to co pisał Platon o sprawowaniu władzy przez przedstwaicieli ludu, o prawach do swobodnych poglądów, równego prawa dla wszystkich, pluralizmu politycznego, itp. ma dzisiaj takie samo znaczenie dla wszystkich? Nie jestem chyba wielkim odkrywcą, kiedy stwierdzę, że nie.

Zastanówmy się. Mamy obecni dwa potężne obozy w naszym kraju ścierajace się bezustanku. Rząd PiS z dużym poparciem oraz tzw. opozycję, mocno rozdrobnioną, również z dużym poparciem społecznym. Rząd mówi - możecie demonstrowć, nikt wam nie broni, jest demokracja, chyba, że wchodzicie na nasz "obsikany" teren (patrz. pałac prezydencji). Wtedy jesteście agresorami, buntownikami, awanturnikami. Zmienimy prawo, żebyście nam nie wchodzili w drogę, przecież robimy to prawie siedem lat i tylko nam można. Uroczystości państwowe, religijne - tylko dla wybranych. Jeden mały transparent KOD-u spowodował lawinę komentarzy. Przyszli prowokatorzy, demonstranci, nie mieli prawa zakłócać uroczystości religijnych. Nie ważne, że było tam aż zielono od sztadarów ONR, że tzw. kodowców był garstka, że stali na zewnątrz kościoła, że nie krzyczeli, nie skadowali - precz... Zostali prowokatorami, a partia ONR patriotami. Rząd mówi słuchamy Polaków, naszych wyborców (słusznie - jak w demokracji) Tylko przyklasknąć, na tym polega demokracja. Jednego nie mogę zrozumieć. Rząd cały czas zapomina, że Polacy to nie tylko tych 3 czy 4 miliony obywateli, którzy głosowali na partię rządzącą. To również pozostała większość - te kilkadziesiąt milionów. Oni krzyczą - nie ruszać Trybunału, nie ruszać spraw aborcji, nie ruszać edukacji, nie zmieniać prawa własności ziemi, nie zmieniać prawa medialnego, nie zabraniać zgromadeń, nie inwigilować, nie... I co z tego krzyku wychodzi? To wszystko jest polityczne, inspirowane przez wrogów Rządu. Wygodne tłumaczenie, a gdzie demokracja? Nie było demonstracji przeciw słusznej poliyce, np: 500+. Nikt nie wychodził na ulice i nie krzyczał - nie chcemy! Rząd mówi - każdy obywatel jest dla nas ważny, ma takie same prawa. I słusznie - to jest demokracja. Co się dzieje? Nagle są równi i równiejsi wobec prawa. Zrobię pana M członkiem rady nadzorczej - nie może być? Prawo mu zabrania? Nie ma wykształcenia, praktyki w zarządzaniu? Nieszkodzi - zmienimy dla pana M prawo, statut organizacji, najlepiej nocą, przecież jest lepszy od niejednego oficera wojskowego, który walczył przeciw niesprawiedliwości ludzkiej na misjach. Oni mają tylko brązowe krzyże za zasługi obronności dla kraju, a pan M już w wieku 26 lat ma złoty. Będą krzyczeć! Kto? Lekceważcie ich, są słabi, my rządzimy. Precz z kommuną i wszystkimi aparatczykami reżimu tamtych czasów. STOP. Mamy pana P - prokuratora z tamtych czasów. To precz z komuną oprócz prokuratorów. A co zrobić z ludzmi, którzy byli prostymi pracownikami, którzy urodzili się za szybko i musieli zacząć pracę przed upadkiem komuny. Jak to co? Choćby jeden dzień przepracował, należy do grupy aparatyczyków komunistycznych. Ale oni nic przeciw ludziom nie zdążyli zrobić, tak jak nasz P. Mówię precz z komuną, to precz - odpowiedzialność zbiorowa i nie porównywać ich z naszymi, to gorszy sort. Ale to są Polacy, tacy jak my, którzy odbudowywali nasz kraj - odbudowali Warszawę, Kraków, Łódź i Poznań, budowali kolej, drogi, szkoły, fabryki. To nie ważne - precz z komuną, zabieramy wszystko, to są podludzie. Pani minister nauczyciele demonstrują przeciw reformie. To polityka. Pani minister wszystkie związki, łącznie z naszą Solidarnością proszą o odsunięcie reformy. Niech sobie proszą. Pani minister mamy problem z ekspertami. Wszyscy wybitni twierdzą, że to za szybko, trzeba czasu na dobrą reformę - znajdziemy innych, takich którzy napiszą co będziemy chcieli. A dzieci, rodzice też proszą o odroczenie reformy - oni nie wiedzą czego sami chcą, nie znają się. Pani minister, a o co właściwie chodzi w tej reformie? Obiecałam i tak będzie - to sprawa polityczna.

I jeszcze jedno - zaczynam coraz mniej rozumieć rolę Kościoła w naszym życiu. To jednak jest inny wątek moich przemyśleń. 

NIe rozumiem słowa demokracja. Cały czas myślałem, że to takie proste. Wybieramy przedstawicieli, a oni robią wszystko aby nam żyło się dobrze, spokojnie, dostatnio, przewidywalnie, z miłością do rodziny i bliźniego - każdego bliźniego. Myślałem, że włączę TV i na każdym kanale usłyszę o cudownych relacjach między Polakami, o sukcesach, o rozwoju naszego kraju, o stabiności naszego życia, o rosnącym poczuciu szczęścia z tego, że żyjemy we wspaniałej ojczyźnie, której na imię Polska - jedna Polska.

Jutro (a właściwie na kilka godzin) wstanę, włącżę TV i może się obudzę?  

 

Super User

Słuchałem naszą panią Minister oświaty. Nic nowego praktycznie się nie dowiedziałem. Powtórzyła to co mówiła w czerwcu w Toruniu. Nawet sczegóły, które miały się ukazć są mało szczegółowe. I co dalej? Uczę już 30 lat. Przeżyłem niejedną reformę i muszę przyznać, że z nadzwyczaj spokojnie przyjmowałem kolejne zapowiedzi MEN. Po ponad godzinnej konferencji stwierdziłem, że nie ma co się ekscytować. I tak zrobią swoje, po prostu muszą. Nie pomogą żadne argumenty, chociażby najbardziej rozsądne. Na hasłach partia PiS weszła do Rządu i musi realizować to co zapowiedził, chociaż jestem przekonany, że niejeden z człoków tej partii, nie widzi w tych zmianach "dobrej zmiany". Ale jakie według mnie są plusy reformy. Na pewo kupili sobie większośc nauczycieli. Tych ze szkół ponadgimnazjalnych, bo wzrasta im ilość oddziałów, wydłuża się czas pobytu uczniów w szkole. Mniej będzie zwolnionych. Tych ze szkół podstawowych, gdyż z 6 rocniów robi się 8 roczników. Praca pewna, a nawet będą nowe zatrudniena. I wbrew ogólnemu poglądowi część nauczycieli z gimnazjum również będzie zadowolonych, szczególnie tych ze szkół stowarzyszeniowych (np: katolickich). Tam na pewno zostanie utworzona szkoła 8 - letnia. Kto traci? Tracą głównie obecnie dzialające szkoły w zespołach szkolno - gimnazjalnych. Tam wystąpi spadek oddziałów oraz oczywiście tracą szkoły gimnazjalne, które będą wygaszane na trwałe. To jeżeli chodzi o nauczycieli, a co z uczniami? I tutaj jest wielka niewiadoma. Nie dowiedzieliśmy się jak będzie wyglądała siatka godzin, jak będzie wygladał program nauczania, wymagania dydaktyczne i wychowawcze. Każdy kto zajmuje się edukacją wie, że to jest najważniejsze w każdej reformie. Więc co to za reforma? Moim zdniem żadna, przynajmniej na razie. Dlatego spokojnie siedziałem i słuchałem wywodów pani z MEN. 

Super User

Rzadko staram się wypowiadać na temat polityków. Staram się patrzeć trzeźwo na to co się dzieje. Nie należę do jakiejkolwiek obcji politycznej i nigdy nie należałem, a na każdą partię rządzącą patrzę tak samo. I co teraz mamy? Zależy kto jaki kanał telewizyjny włączy. Czy to już jest normalne? Mam wątpliwości. Jak można PRAWDĘ opisywać w tak różny sposób. Cisną się na usta słowa Piłata podczas przesłuchania Jezusa - "cóż to jest prawda?" TVP, TV Republika - Polska to raj, tylko ma wrogów, z którymi musimy walczyć, TVN, Polsat - Polska w zapaści, Rząd, Prezydent i PiS to przestępcy konstytucyjni. A w środku jesteśmy my, zwykli ludzie, którzy chcą tylko żyć godnie, sprawiedliwie i bezproblemowo. Czy tak dużo żądamy? Przecież po to wybieramy posłów, swoich przedstawicieli do władz lokalnych, aby wlaśnie nie mieć tego typu problemów. Zastanawiam się, czy PiS ma rację? Może rzeczywiście chce zmienić Polskę. Mam jednak coraz większe wątpliwości, czy idzie w dobrym kierunku. Przecież jeżeli pięciu, dziesięciu, kilkudziesięciu mówi, że robię źle, to chyba jest coś na rzeczy. Nie można cały czas zwalać winy na przeciwników politycznych, teraz my rządzimy, a świat krzyczy! I jeszcze jedno. Wielkie pozoranctwo. Pan Prezes Kaczyński udaje, że nic się nie dzieje, pan Prezydent Duda robi dobrą minę do widocznej niechęci jego "wodza partyjnego" i może chciałby być niezależny, ale nie wychyla się przed szereg, a pani Premier Szydło wie, że w kraju jest nie po jej myśli, ale brnie w coraz bardziej ślepy zaułek, bo "wódz" karze. Z drugiej strony opozycja. Skłócona, żądna władzy, rzucająca ślepakami w polityków rządzących, bez jakiegokolwiek pomysłu. Istny cyrk. I komu wierzyć? Dokąd zmierzamy, my Polacy? Jedno jest pewne, musimy się bać i to coraz bardziej. Niedługo będzie coraz gorzej, jestem coraz bardziej tego pewny.   

Super User

Kilka dni temu pisałem o śmierci, o jej nieprzewidywalności. I proszę, zamachy w Belgii. Terroryzm jakby wpisał się w moje refleksje. Jestem zdruzgotany tym co się dzisiaj dzieje na świecie. Nie tym, że giną ludzie, ale tym, że jesteśmy bezsilni w walce z fanatykami. Ludzie giną w wypadkach, giną przypadkowo, celowo, ginęli dawniej i będą ginąć w przyszłości. Jednak czy śmierć musi być tak bezsensowna? Czym zawiniły te osoby na lotnisku, w metrze? Władze powinny inwigilować wszystkich, którzy mają inny odcień skóry, nie ma wyjścia. Muszą powstawać już przy wejściu do samej sali odlotów lub przylotów, do metra, centrum handlowego specjalne bramki wykrywające metal i inne niebezpieczne substancje. Nie mamy wyjścia. Nie możemy się poddać fanatyzmowi.  

Super User

Śmierć jest dziwna. Jak kobieta nieprzewidywalna. Kiedy jesteśmy pewni, że już jest, ona się ukrywa, odwleka atak, zwodzi nas dając dziwne, czasami wieloznaczne sygnały. Kiedy żyjemy przyszłością, nie dopuszczamy do myśli, że jest, jesteśmy pewni, że jest daleko od nas, przychodzi i zbiera żniwo. Skąd ta nostalgia? Po raz kolejny zaatakowała naszą rodzinę. Jeszcze kilka miesięcy temu żegnaliśmy osobę, która cieszyła się życiem, pracowała, kształtowała swoją i rodziny przyszłość i nagle, znienacka choroba i po dwóch miesiącach śmierć. Szok. Na tamtym pogrzebie rozmawaialiśmy o wujku, który walczy od kilkunastu lat ze śmiercią i uciekał spod jej szponów wielokrotnie. Wszyscy byli zdziwnieni, że ten, powiedzmy "pewniak" żyje. Zawsze, kiedy było już tragicznie, wszysce żegnali się z nim, on jakby kpił ze wszystkich, odradzał się, jakby wchodził w konszachty ze śmiercią i po kilku dniach żył dalej, cieszył się światem. Tym razem coś mu się nie udało. Musiał coś zepsuć i śmierć go nie ominęła. Można powiedzieć "pogrzeb był wspaniały". Byliśmy z żoną 1000 km od domu, w Niemczech, gdzie jej chrzesny pożegnał to życie. Mieliśmy okazję uczestniczyć w uroczystościach jakże odmiennych od naszych tradycji. Dlatego napisałem "był wspaniały". Był po prostu inny, był odmienny, inaczej zorganizowany, bardziej obarczony niemiecką symboliką. Nie zmienia to jednak przyczyn naszej podróży - wujek żony nie żyje.      

Super User

samochodUWAGA! Nowa afera. W samochodzie prezydenckim pękła opona. Niedługo będzie śledztwo o zamach. Już słyszę polityków, że jeżeli pękła opona w najważniejszym Polskim samochodzie, to jest to spisek, albo partactwo BORU. 

Super User

Z Martą podobno wszystko w porządku. W pracy wszyscy przeżywają jej tragedię.

Super User

Blog 2.03.2016r - czwartek 

Jest bardzo późno już prawie piątek. Udało mi się założyć bloga. Jestem trochę roztrzęsiony. Dzisiaj, w drodze z pracy moja nauczycielka miała wypadek. Widziałem karetkę i straż jadącą do niej. Już wtedy czułem, że coś się stało. Po godzinie już wiedziałem. Dobrze, że jej nic nie jest. Bogu trzeba dziękować! Podobno samochód jest do kasacji.
Super User